Jan Mokrzycki

(ur. 1998) poeta, slamer. Absolwent sztuki pisania na UAM. Nominowany do XXX Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Jacka Bierezina, Zwycięzca Turnieju Jednego Wiersza o Czekan Jacka Bierezina. Autor performansu poetyckiego przedstawianego m.in. na festiwalu Poznań Poezji. Finalista Ogólnopolskich Mistrzostw Slamu Poetyckiego 2025. Do tej pory jego teksty ukazywały się w antologiach slamerskich, „Dwutygodniku”, „Składce”, „Tlenie Literackim”, „POZa Linią”, „Stronie Czynnej” oraz  zinach „brokat” i „jeszcze będziesz wolna”. Człowiek typu fototropicznego, cokolwiek to znaczy. 

Anger, I have it here

Były mnich mówi, że oszukiwał turystów, by przetrwać. Pomarańczowe szaty suszą się na słońcu. Drzwi świątyni zamknięto, bo ktoś kradł posążki. Też mam w sobie gniew, kiedy amerykanki robią sobie zdjęcie na tle kraju; białe ciało z drinkiem, w bikini . Wcześniej wzlatywały na paralotniach…

bezsenność w Singapurze

Brzmi jak lost in translation, tylko całą noc obracam się w kapsule ze sklejki. W ustawialnym kolorze ledów szukam punktu, rozmycia; stopy, dłonie, wszystko jest lagged. Hinduscy robotnicy leżą w cieniu, kryjąc się przed słońcem równika. W lustrzanych korytarzach dziewczynki tańczą tiktoki. Tik Tok. Ten czas jest innym…

Kiedy zaczyna się sjesta, postanawiamy zjechać

Fellipo Bentivegnie Widzę go w jaskini, skulonego; w półmroku rzeźbi skałę, pomnaża. Widzę go w chatce, otoczonego miastem; światło wpada przez okno na okna, na rybę, która pożera i niesie narybek by go wypuścić na wybrzeże, skapitalizować. Tu, w Sciacci, jest kim władać; nowi każdego…

Kiedy schodzimy ku wodzie, spod moich stop uciekają jaszczurki

Żeby dojść do źródeł trzeba przekroczyć rzekę; niosę telefony w torbie, tanie klapki w mule. To już trzecie zanurzenie: w gorącym stawie, w siarkowodorze. Jest tu na tyle paro, że wyrasta dzika kalia; miejscowi wystawiają brzuchy. Ich przodków zabalsamowano w podziemiach, wiszą pod ścianami na…

Kiedy do niego wjeżdżamy, miasto pokrywa chmura;

z dołu jest niewidoczne. Światło latarń, rozproszone kule; opar, który płynie ulicami. Nikogo tu nie ma, dopiero kiedy wchodzimy do kościoła wita nas energiczna włoszka. W swoim języku opowiada miejsce; wplata very bjutiful cyk cyk cyk, jej dłonie imitują naciskanie migawki. Ulegamy. Tablice pamiątkowe, groby…