cukier, opiłki żelaza
poranki w berlinie: kac i głód miasto zdefiniowane przez spacery po parkach na środku których stały obserwatoria astronomiczne próbując wrócić przez kanaliki powietrzne zabiera mnie do kawiarni i serwuje kawę nie smakuje mi ale nie opieram się w końcu król rozbitych słoików to on
